Inwestowanie przypomina dbałość o codzienną dietę – nawet drobna kaloria (czyt. opłata) może w długiej perspektywie przybrać na wadze. Jacek Lempart, współtwórca atlasetf.pl, trafnie wskazuje podczas programu „Horyzonty”, że 0,1% rocznie versus 2% rocznie to nie frywolna różnica, a ekonomiczny maraton z hamulcem ręcznym lub bez.
Opłaty – małe cyfry, wielkie znaczenie
Na pierwszy rzut oka 1,9 punktu procentowego brzmi jak drobnostka. Jednak po kilkudziesięciu latach każdy procent prowizji odbiera inwestorowi potencjał do wzrostu kapitału. To tak, jakbyśmy na talerzu odkładali stołeczek co miesiąc – nigdy nie zauważymy braku na początku, a potem brakuje całej ławy.
Długoterminowe skutki na przykładzie ETF-ów
Fundusze ETF kuszą niskimi kosztami zarządzania i transparentnością. Inwestor płacący 0,1% rocznie cieszy się tym, co w portfelu wypracuje rynek. Ten, który wybierze produkt z opłatą 2%, oddaje niemal cały zysk w ręce pośredników. W praktyce to różnica między „zyskowne” a „zyskowniej niż myślałem”.
Prosta matematyka na długim dystansie
Zakładając 30-letnią horyzontę inwestycyjną i średni roczny zwrot na poziomie 6%, inwestor z niską prowizją może zyskać dwukrotnie więcej kapitału niż ten z wyższą opłatą. W świecie finansów każda dziesiąta części procenta potrafi zadecydować o wymarzonej emeryturze lub statusie „jeszcze liczę na cud”.
Podsumowanie
Jeżeli planujesz inwestować z głową, zwróć uwagę na wskaźnik TER (Total Expense Ratio). Nawet subtelna przewaga kosztowa pozwala zachować elastyczność portfela i siłę nabywczą w przyszłości. Bo w inwestowaniu detale są tym, co oddziela sukces od złudzenia.
Źródło: Money.pl – Link do oryginału



